Nasz portal korzysta z informacji zapisanych za pomocą plików cookies. Więcej informacji w polityce dotyczącej plików cookies. Korzystanie z naszego serwisu bez zmiany ustawień dotyczących plików cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci komputera.
Nie pokazuj tego komunikatu

24 stycznia 2017 roku udało mi się zrealizować plan i spełnić marzenie: BRONKĘ pokrył fantastyczny pies z Niemieckiego Klubu Rasy (RZV) - BRIX von den Kurpfalzjägern.
Strona Brixa
Brix na working-dog

Brixa miałam w głowie właściwie od początku jego kariery reproduktora. To pies, który doskonale rozwija się sportowo w rękach swojej przewodniczki Heike Hessling. Kiedy dostałam zgodę na krycie z RZV, Brix był już w pełni dojrzałym i wyszkolonym hovawartem, z wieloma sukcesami sportowymi, które w lipcu zeszłego roku przypieczętował tytułem wice Zwycięzcy Świata w tropieniu, posłuszeństwie i obronie sportowej hovawartów (IPO IHF), ustępując pierwszego miejsca jedynie swojej miotowej siostrze.
Co nie bez znaczenia, Brix jest synem Antka vom Wilden Jäger, również bardzo utytułowanego sportowo psa, którego kiedyś chciałam wykorzystać w hodowli, jednak ten plan nie został zrealizowany. Teraz mogę dodać, że co się odwlekło, to nie uciekło.;)
Mama Brixa – Ilea vom Hundsbűhl, to suka także wysoko wyszkolona, która w swoich dwóch miotach dała kilku wybitnych szkoleniowo potomków, między innym wspomnianą wyżej Zwyciężczynię Świata IPO IHF Barę von den Kurpfalzjägern.
Rodzeństwo Brixa
Biorąc to wszystko pod uwagę, 2200 km do pokonania (Brix mieszka za Dortmundem, blisko granicy niemiecko-holenderskiej) nie wydawało mi się zbyt daleką drogą.
Skupiając się na sukcesach szkoleniowych przodków oczekiwanych szczeniąt, nie pominęłam aspektu zdrowotnego. Rodowody przyszłych rodziców zostały przeanalizowane pod kątem chorób dziedzicznych, a Bronka i Brix są wolni od wad wrodzonych oczu i serca (badanie serca nie jest obowiązkowe zarówno w Polsce jak i w Niemczech, tak jak badanie oczu w Polsce).
Kojarzenie to spełnia także zalecenia dotyczące krycia w kierunku zapobiegania mielopatii zwyrodnieniowej (DM).
Spodziewane szczenięta będą siódmym miotem Brixa i drugim Bronki. Chciałabym bardzo, żeby maluchy trafiły w ręce przewodników, którzy zechcą kontynuować tradycje szkoleniowe hovawarciej rodziny.
A tu pamiątkowe zdjęcie: Heike z Bronką i Brixem.

23. lutego wybrałam się z Bronką na badanie usg. Intuicyjnie wiedziałam, że małe Brixiaki rezydują w brzuchu Bronki, ale potrzebny był dowód. I jest – osobiście widziałam kilka płodów.:)
A więc ogłaszam, że Bronka jest szczenna. Przewidywany termin porodu to około 28 marca.
Spodziewamy się maluchów czarnych podpalanych i blond, choć nawet czarny nie jest niemożliwy. Maluchy będą z nami w hodowli 2 miesiące, a ich przeprowadzkę do nowych domów planuję końcem maja.
30 marca, po tylko trochę nieprzespanej nocy, w niecałe trzy godziny - tym razem od 10.05 do 12.45 - Bronka uwinęła się z wydaniem na świat swojego drugiego miotu. Urodziło się 7 szczeniąt: 4 suczki (3 podpalane i 1 blond) oraz 3 pieski (1 podpalany i 2 blond). Wszystkie są raczej kluchowate, w przedziale wagowym między 600 a 700 gram. Siódemka, oprócz tego że wspaniała ;), jest bardzo wygodna w obsłudze, bo przy 10. sutkach 3 pozostają rezerwowe, więc maluchy mogą wybierać sobie te najbardziej mleczne stanowiska.
Oczywiście zrobiłam zdjęcia, a jakże, oto nowo narodzone Brixiaki!

Pierwsze dwa tygodnie za nami. Z perspektywy porodu wydają się najtrudniejsze, ale kiedy maluchy już widzą, słyszą i chodzą, po raz dziesiąty zaskoczona stwierdzam, że teraz to dopiero będzie się przecież działo. Choć jeszcze dużo śpią, reagują na odgłosy domu, szczekanie psów – budzą się i domagają mamy Bronki, a po wyssaniu z niej hektolitrów mleka kontaktu i zabawy.;) Na zabawki jeszcze za wcześnie, ale w trzecim tygodniu szczenięta pięknie bawią się między sobą. Lubią głaskanie, drapanie, masowanie.
Bronka jest cudowną mamą, a Mojka i Nellik bardzo szanują jej komfort psychiczny i nawet zrezygnowały ze spania ze mną w łóżku, ze względu na kojec ze szczeniakami, który stoi oczywiście koło łóżka właśnie! :)
Dwutygodniowe maluchy tutaj.

Tym razem szczenięta w mojej sypialni wytrzymały tylko trzy i pół tygodnia. Nagle zrobiło się im za ciasno i za nudno. Nie miałam wyboru, bo choć uwielbiam obserwować je z perspektywy łóżka (dlatego taka niedospana chodzę;)), przestrzeń życiową maluchów trzeba poszerzać wraz z ich rozwojem, a więc i rosnącymi potrzebami w odkrywaniu nowego świata.
Tym samym Brixiaki wylądowały we własnym „apartamencie” z wyjściem do kojca. I nawet szybko załapały, że kupy robi się na zewnątrz.
Na ostatni dzień w sypialni załapała się ciocia Kasia, która obfociła malców z góry i z dołu.
Oto trzyipółtygodniowe szczylki na zdjęciach Kasi Bydlińskiej.

Nie wiadomo kiedy zleciało następne kilkanaście dni. Zaczynam wpadać w panikę, bo pora rozstań zbliża się z zawrotną prędkością, a ja cały czas czuję szczeniakowy niedosyt. I nic nie pomaga niechcąco wsadzony po raz enty palec w kupę, oraz pobudka skoro świt o piątej, kiedy poszłam spać o pierwszej.
Pięciotygodniwe Brixiaki obfotografowała ciocia Magda Leska. Dziękuję!!! :)

Następny tydzień za nami. Żyję pod jednym dachem z siedmioma Gremlinami, z których każdy pochłania michę karmy w 3 sekundy, a potem wszystkie rozrabiają jak pijane zające. Jak gonią, to złapią, a jak złapią, to trzymają… Cieszę się i martwię jednocześnie. Cieszę, bo mam cudowny miot psiaków, którym chce się chcieć. A martwię, bo okiełznać takie temperamenciki to nie lada zadanie. Piszę o tym dlatego, żebym mogła powiedzieć – a nie mówiłam? ;)
Sześciotygodniowe Gremliny na fokach niezawodnej cioci Magdy. Dziękuję raz jeszcze!

Kwiecień i maj dla mnie w tym roku miały turbodoładowanie i gdyby nie realnych siedem kąsająco-liżących psich istnień, gotowa byłabym się założyć, że to wszystko mi się przyśniło. Brixiaki, mimo bardzo energetycznych temperamentów, były wyjątkowo niekłopotliwe w „odhovaniu”. Bardzo szybko nauczyły się załatwiać na zewnątrz, jadły, a właściwie pochłaniały karmę bez kapryszenia, a efekty tego zawsze były pięknie uformowane i zdeponowane w najdalszym rogu kojca (kto ma lub miał do czynienia z jakimkolwiek małym dzieckiem wie, jakie to ważne.) :)
Jest jeszcze coś, co uzmysławia mi bez przerwy, że to wszystko jednak się wydarzyło. To coś jest podpalane, małe, ruchliwe, ciekawskie, wesołe i ma na imię Gryzelda Miła. Gryzelda – dlaczego, wiadomo wszystkim tym, którzy ją poznali, a Miła po babci Miłusi i dlatego, żeby to gryzienie we właściwym kierunku szło.
A wołam na nią, Gryzie!!!! (chodź do mnie!) ;)
Moja nowa G-rodzino, pamiętajcie, że zawsze jestem po Waszej stronie, cokolwiek się zdarzy, pod warunkiem jednak, że Wy zawsze będziecie po stronie swoich psów. Razem na pewno damy radę!
I jeszcze te kilka chwil, na pamiątkę! :)
Zdjęcia do profilów szczeniąt, a także filmik zrobiła Magda Leska, której bardzo serdecznie dziękuję za kawał dobrej roboty!

Miot ur. 30.03.2017 r., BRONKA Tu Pilnuje x BRIX von den Kurpfalzjägern

Imię Przeglądy Klubowe
Miotu/Hodowlany
Zdrowie Szkolenia Wystawy Inne
Gadka Szmatka - / - - - - baza Working-Dog
Gawroszka Grajka - / - - - - baza Working-Dog
Grażka Igraszka - / - - - - baza Working-Dog
Gryzelda Miła - / - - - wybitnie obiecująca
Najlepsze Szczenię
baza Working-Dog
Gaweł - / - - - - baza Working-Dog
Gniewko - / - - - - baza Working-Dog
Gustlik - / - - - - baza Working-Dog